W końcu wiele komórek nowotworowych wytwarza IGF-1.
W końcu wiele komórek nowotworowych wytwarza IGF-1.
To, co wielu ludzi uważa za sztukę w medycynie, to umiejętność postawienia diagnozy. Mark Crislip nazwał to kiedyś raczej rzemiosłem niż sztuką, ale ja nazywam to po prostu rozpoznawaniem wzorców. Dr Crislip dalej wyjaśniał swoją koncepcję sztuki medycznej:
Sztuka w medycynie może zaistnieć, gdy myślenie o przypadkach przenosi się z czasem ze świadomego poziomu studenta trzeciego roku medycyny na podświadomy poziom doświadczonego klinicysty. Rozpoznaję subtelności i ważne odkrycia szybciej niż nowicjusze lub niedoświadczeni.
Przez dziesięciolecia, w miarę gromadzenia dowodów, nauczyliśmy się szerokiego wachlarza wzorców i skojarzeń, które są poza możliwościami większości, jeśli nie wszystkich, indywidualnych lekarzy, aby zachować pełną wiedzę praktyczną. Dlatego musimy w coraz większym stopniu polegać na specjalistach, którzy koncentrują się na konkretnych obszarach medycyny i, jeśli to możliwe, włączać dostępne dowody do algorytmów, które przez większość czasu pasują do większości pacjentów. Trudno zaprzeczyć poprawie dokładności i wyników, do których doprowadziło to podejście.
Z pewnością zawsze będą wyjątki, w których pacjenci nie prezentują się w taki sposób, że odpowiedni protokół jest łatwy do wyboru lub nawet dostępny, a diagnoza czasami nam wymyka się. A pacjenci nie zawsze zareagują na leczenie tak, jak tego oczekujemy. Musimy jednak uważać na praktykę opartą na doświadczeniu, która zbytnio koncentruje się na indywidualizacji. Bez należytej ostrożności i świadomości wielu uprzedzeń i błędów w percepcji, które dręczą nas wszystkich, różnica między podświadomym rozpoznawaniem wzorców na poziomie eksperckim a fałszywą koncepcją medycznej intuicji może nie zawsze być jasna.
W świecie medycyny alternatywnej złożoność medycyny jest zamieniana na prostotę czystej inwencji i nadmiernego uogólniania (każdy ma podwichnięcie kręgosłupa), nawet atakując medycynę za to, że nie jest wystarczająco holistyczna. Chociaż możemy spierać się o to, jaką rolę odgrywa sztuka w medycynie, to wszystko, co mają do zaoferowania terapeuci medycyny alternatywnej, z rzadkimi wyjątkami. A przykłady naszych sporadycznych trudności w zastosowaniu tego, co wiemy, do indywidualnego pacjenta, często służą jako uzasadnienie całkowitego ignorowania postępu naukowego.
Lekarze nie są na to odporni. Sztukę medyczną często opisuje się jako zastosowanie nauki do jednostki, ale posunięta zbyt daleko może służyć jako tarcza przed krytyką, miejsce dla wszelkiego rodzaju znachorów, którzy chronią się przed dowodami. Sztuka medyczna jest zbyt często wykorzystywana jako usprawiedliwienie kończące rozmowę dla tego, co jest po prostu złą praktyką lekarską.
Wniosek
Moim zdaniem fraza „sztuka medycyny” musi zostać wycofana lub przynajmniej ograniczona w użyciu. Oprócz tego, że jest mglisty do tego stopnia, że prawie traci wszelkie znaczenie i służy jako żyzny grunt dla wszelkiego rodzaju fałszywych podejść do opieki zdrowotnej, dla mnie prawie oznacza to, że powinna istnieć jakaś wrodzona zdolność do praktykowania medycyny, którą niektórzy mają, a niektórzy nie. Nie wierzę, że istnieją medyczne odpowiedniki Leonarda da Vinci czy Yo Yo Ma, wirtuozów z umiejętnościami, których nie da się nabyć samą praktyką.
Ale nie powinniśmy wylewać dziecka z kąpielą. Chociaż z pewnością rozumiem pragnienie posiadania wszechstronnego idealnego wyrażenia, uważam, że lepiej byłoby, gdybyśmy byli bardziej konkretni, gdy mówimy o ważnych aspektach bycia skutecznym pracownikiem służby zdrowia, i bardziej uczciwi, gdy tworzymy wykształcony zgadnij wtórne do braku dowodów. Kiedy legalny pracownik służby zdrowia przypisuje swoje działanie sztuce medycyny, uwiarygodnia to, gdy znachor robi to samo.
Moim zdaniem dobra komunikacja wyróżnia się jako najbardziej uzasadniony aspekt sztuki medycznej. Chociaż prawdą jest, że niektórzy ludzie mają do tego talent, a nawet niektórzy lekarze prawdopodobnie nigdy nie wykształcą się w doskonałych komunikatorach, zdecydowaną większość lekarzy można nauczyć, jak kompetentnie rozmawiać z pacjentami. A nadnaturalne umiejętności komunikacyjne nie są często wymagane w medycynie.
Nie wiem, czy pozytywna korzyść netto skupienia się na sztuce medycyny jest warta negatywów. Prawdopodobnie tak jest. Pomyśl o tym jako o rozpoczęciu rozmowy i daj mi znać swoje przemyślenia w sekcji komentarzy. Czuję się bardzo komfortowo mówiąc, że z pewnością byłoby nam dużo lepiej, gdybyśmy skupili się bardziej na krytycznym myśleniu podczas treningu medycznego. Silne podstawy naukowego sceptycyzmu najprawdopodobniej zmniejszyłyby możliwość nadużywania sztuki medycznej.
Autor
Clay Jones
Clay Jones, MD jest pediatrą i stałym współpracownikiem bloga Science-Based Medicine. Dba przede wszystkim o zdrowe noworodki i dzieci hospitalizowane, a cały swój czas poświęca edukacji rezydentów pediatrycznych i studentów medycyny. Dr Jones po raz pierwszy uświadomił sobie i zainteresował się wkroczeniem pseudonauki do wybranego przez siebie zawodu, gdy dziesięć lat temu ukończył rezydenturę pediatryczną w Vanderbilt Children’s Hospital. Od tego czasu skoncentrował swoje wysiłki na nauczaniu zastosowania krytycznego myślenia i naukowego sceptycyzmu w praktyce medycyny dziecięcej. Dr Jones nie ma żadnych konfliktów interesów do ujawnienia ani powiązań z przemysłem farmaceutycznym. Można go znaleźć na Twitterze jako @SBMPediatrics i jest współprowadzącym The Prism Podcast wraz z innym współpracownikiem SBM Grantem Ritcheyem.
Mam mieszane uczucia odnośnie Miesiąca Świadomości Raka Piersi. Z jednej strony nie mogę się tego doczekać, ponieważ daje nam pretekst do rozpowszechniania naukowych wiadomości o raku piersi i podkreślania wielu fajnych badań naukowych, które wykonujemy w naszym centrum onkologicznym. Z drugiej strony znachorzy widzą okazję w Miesiącu Świadomości Raka Piersi, aby również rozpowszechnić swoje przesłanie. To przesłanie, co nie jest zaskakujące, ogólnie obejmuje atakowanie opartych na nauce metod wykrywania i leczenia raka piersi oraz promowanie ich „alternatywnych” metod. Na przykład w zeszłym roku Christiane Northrup promowała termografię jako coś lepszego niż mammografia we wczesnym wykrywaniu raka piersi. To nie jest. A jednak znów jest w tym roku, wciąż promując ten sam nonsens. W minionych latach widziałem ludzi takich jak Dennis Byrne, którzy promowali związek między aborcją a rakiem piersi, związek, który nie co to jest keraderm jest wspierany przez naukę. Widziałem Mike’a Adamsa, który twierdził, że Miesiąc Świadomości Raka Piersi to nic innego jak spisek zdominowanego przez mężczyzn „przemysłu onkologicznego”, mający na celu powstrzymanie kobiet i dezinformację na temat „mitów” na temat raka piersi, porównując do „przemysłu onkologicznego” do komendantów hitlerowskich obozów zagłady i chemioterapii do Cyklonu-B. Nie żartuję z tej ostatniej części. Rzeczywiście, w październiku często nie mogę się doczekać zdjęć takich jak ten (kliknij, aby powiększyć):
Albo ten:
Masz pomysł.
W tym roku na froncie szarlatanerii związanej z Miesiącem Świadomości Raka Piersi uderzyło mnie niezwykle cicho. To nie znaczy, że nic nie było. Tyle, że wydaje się, że zaczęło się to później w tym miesiącu (zwykle Adamsowie tego świata chrząkają się trochę i zaczynają swój ostrzał około 1 października) i trochę brakuje mu czystej – powiedzmy? – szaleństwa z ostatnich lat . Jasne, możliwe, że nie szukałem we „właściwych” (jeśli można je tak nazwać) miejscach. W miesiącu pozostał jeszcze tydzień; Postaram się mocniej. W międzyczasie zostaw doktorowi Joe Mercoli podanie kilku przykładów.
Na przykład, zaledwie wczoraj Mercola upuściła tę plamę dezinformacji zatytułowaną The Cancer Time Bomb Sitting in Your Refrigerator – Czy przestaniesz to konsumować? Jego przesłanie można sprowadzić do: „Rekombinowany bydlęcy czynnik wzrostu w mleku powoduje raka piersi”. Artykuł zaczyna się:
Jest jeden pokarm, którego możesz być zaskoczony, że jest bezpośrednio związany z rakiem piersi – jest to pasteryzowany nabiał w postaci mleka lub produktów mlecznych.
Ryzyko polega na spożywaniu mleka od krów leczonych syntetycznym, genetycznie modyfikowanym hormonem wzrostu zwanym rBGH i niestety dotyczy to około jednej trzeciej krów mlecznych w Ameryce.
Kiedy spożywasz produkty mleczne od tych krów, każdy produkt wytworzony z ich mleka jest zanieczyszczony tym niebezpiecznym hormonem – czy to ser, lody, jogurt, masło – czy po prostu zwykłe mleko.
Krowom wstrzykuje się rBGH, aby zwiększyć produkcję mleka.
Aby poprzeć tę tezę, zawarł wywiad z dr Shiv Choprą, człowiekiem, który wyszkolił się na weterynarza w Pendżabie, a następnie wyemigrował do Kanady, gdzie otrzymał doktorat z mikrobiologii na Uniwersytecie McGill. Poza światem znachorów znany jest z incydentu z informowaniem o nieprawidłowościach i twierdził, że był naciskany, aby zaaprobować leki dla zwierząt o wątpliwym bezpieczeństwie. Od tego czasu wydaje się, że coraz bardziej dryfował w kierunku wątpliwej medycyny, w tym poglądów antyszczepionkowych (Chopra powiedział nawet, że „żadna szczepionka przeciw grypie nigdy nie działała”) i kłótni na temat genetycznie modyfikowanej żywności (GMO). Jego bete noire wydaje się być – zgadliście – bydlęcym hormonem wzrostu (rBGH), zwanym również rekombinowaną bydlęcą somatotropiną (rBST). Oto wywiad:
BGH to hormon peptydowy wytwarzany przy użyciu technik rekombinacji DNA. Jest używany przez rolników do zwiększenia wydajności mlecznej krów, co może zrobić nawet o 10%, i jest dość kontrowersyjny. Według Wikipedii Stany Zjednoczone są jedynym krajem rozwiniętym, który zezwala na spożywanie przez ludzi mleka od krów, którym wstrzyknięto rBGH. Nie będę komentował, czy ogólnie stosowanie rBGH w celu zwiększenia produkcji mleka jest dobrym czy złym pomysłem, ani jakie inne skutki zdrowotne mogą mieć osoby spożywające mleko. Powszechnie uważa się, że rBGH wiąże się z szeregiem problemów zdrowotnych u krów, w tym bezpłodnością, kulawizną, zaburzeniami racic i skróceniem życia, zgodnie z przeglądem i metaanalizą w Canadian Journal of Veterinary Research, chociaż większość względnego ryzyka są stosunkowo małe. Wiadomo również, że rBGH wiąże się ze wzrostem klinicznego zapalenia wymienia, ale nie jest jasne, czy jest to bezpośredni wpływ hormonu, czy pośredni wpływ zwiększonej produkcji mleka z powodu hormonu.
A co z rakiem piersi? Wytrzymaj jeszcze trochę dłużej. Dochodzę do tego. Według Mercoli i Chopry:
IGF-1 to silny hormon, który działa na przysadkę mózgową, wywołując silne efekty metaboliczne i endokrynologiczne, w tym wzrost i replikację komórek. Podwyższone poziomy IGF-1 są związane z nowotworami piersi i innymi nowotworami. Kiedy krowom wstrzykuje się rBGH, ich poziom IGF-1 wzrasta do 20-krotnie, a ten IGF-1 jest wydzielany z mlekiem.
Według niektórych poufnych, niepublikowanych badań branżowych, poziomy IGF-1 konsekwentnie podnoszą się o 25 do 70 procent w mleku rBGH. W rzeczywistości jest prawdopodobnie gorzej, ponieważ standardowe techniki obliczeniowe stosowane przez przemysł mleczarski zaniżają poziom IGF-1 czterokrotnie.
W jednym badaniu sześciokrotny wzrost poziomu IGF-1 w mleku stwierdzono już siedem dni po leczeniu rBGH.
IGF-1 oznacza „insulinopodobny czynnik wzrostu-1”, który jest hormonem peptydowym, który był szeroko badany w odniesieniu do raka. Rzeczywiście, jeśli wyszukasz w PubMed hasło „IGF-1 i rak piersi”, wyszukiwanie zwróci 1375 odnośników, po części dlatego, że IGF-1 odgrywa ważną rolę w rozwoju sutka, ale co ważniejsze, ponieważ IGF-1 i system IGF są obiecujące cele do terapii raka piersi; tj. blokowanie sygnalizacji IGF-1 może być skutecznym leczeniem. Jak to się zatem przekłada na podstawowe przesłanie tego artykułu, którym jest twierdzenie, że mleko od krów leczonych rBGH powoduje raka piersi? Tak łączy się Mercola i Chopra:
Tylko jeden na 10 przypadków raka piersi jest przypisywany genetyce – pozostałe dziewięć jest wywoływanych przez czynniki środowiskowe, z których niektóre są dietetyczne. Fakt, że podwyższony poziom IGF-1 w mleku poddanym działaniu hormonów zwiększa ryzyko raka piersi, okrężnicy i prostaty, co zostało udokumentowane w około 50 publikacjach naukowych w ciągu ostatnich trzech dekad. Wśród nich jest badanie Harvard Nurses Health z 1998 roku, które wykazało, że kobiety przed menopauzą z podwyższonym poziomem IGF-1 miały nawet siedmiokrotny wzrost zachorowań na raka piersi. A kobiety w wieku poniżej 35 lat, które mają podwyższony IGF-1, mają bardziej agresywny rak piersi.
Już pierwsze zdanie powyższego akapitu jest pełne tak wielu błędów, że trudno się nie zachichotać. Błędne jest założenie, że skoro tylko jeden na dziesięć przypadków raka piersi można przypisać jasno określonym przyczynom genetycznym, to musi to oznaczać, że cała reszta musi być wywołana przez środowisko. Jednym słowem: nie. Genetyka raka piersi jest złożona i wieloczynnikowa, a wiele nowotworów piersi jest spowodowanych spontanicznymi mutacjami w kluczowych genach. Z wyjątkiem pewnych dobrze znanych mutacji genetycznych, takich jak BRCA1 czy BRCA2, podział na „genetyczne” przyczyny raka piersi i inne przyczyny nie jest tak jednoznaczny. Jeśli chodzi o powiązania między podwyższonym poziomem IGF-1 a rakiem, są to po prostu: Powiązania. Korelacje. Obserwacja, że podwyższone poziomy IGF-1 wydają się być skorelowane z niektórymi nowotworami, nie oznacza, że spożywanie IGF-1 powoduje raka. W końcu wiele komórek nowotworowych wytwarza IGF-1. Rzeczywiście, w przeglądzie sprzed kilku lat stwierdzono, że „stężenia IGF-I i IGFBP-3 w krążeniu są związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia powszechnych nowotworów, ale powiązania są skromne i różnią się w zależności od miejsca”.
Oto kolejna dziura w „teorii Chopry i Mercoli”. Jak wykazano w metaanalizie sprzed dwóch lat, spożycie mleka przez krowy nieleczone rBGH zwiększa poziom IGF-1. Większość badań ocenianych w metaanalizie nie pochodziła z USA; w rzeczywistości jednym z nich były dzieci z Mongolii i USA. Autorzy zwracają uwagę, że mleko naturalnie zawiera IGF-1. Pamiętaj też, że IGF-1 jest białkiem. Ogólnie białka nie są dobrze wchłaniane; na ogół są one rozkładane na składowe aminokwasy lub na di- lub tri-peptydy, w ten sposób są wchłaniane przez przewód pokarmowy. Autorzy zwracają również uwagę:
Oprócz bezpośredniego wpływu IGF-I przenoszonego przez mleko, obserwowany związek może odzwierciedlać zwiększenie spożycia białka lub całkowitej energii. Badania wykazały, że niedożywienie białkowo-energetyczne obniżyło poziom IGF-I. Poziom IGF-I został zwiększony w odpowiedzi na poprawę zarówno spożycia białka, jak i energii podczas ponownego karmienia (Crace i wsp. 1991; Zamboni i wsp. 1996). Rzeczywiście, z tych przekrojowych badań, które zidentyfikowaliśmy, osiem badań wykazało, że białko, zwłaszcza spożycie białka zwierzęcego, było pozytywnie skorelowane z poziomami IGF-I w krążeniu (Giovannucci i wsp. 2003; Holmes i wsp. 2002; Hoppe i wsp. 2004a; Colangelo i wsp. 2005; Larsson i wsp. 2005; Rogers i wsp. 2006; McGreevy i wsp. 2007; Norat i wsp. 2007). Warto zauważyć, że jedno badanie wykazało, że spożycie mleka nie było już znaczącym predyktorem po dostosowaniu białka (Giovannucci i wsp. 2003). Nie można zatem wykluczyć możliwości spożycia białka jako produktu pośredniego w spożyciu mleka i poziomu IGF-I.